Dawno mnie nie było, ale nie z lenistwa. Czasem mi się wydaję, że problemy nie powinny mieć racji bytu. Jak to jest możliwe żeby w tak małej głowie mieściło się tyle problemów...Żeby się troszkę oderwać od szarości życia codziennego spróbuję podsunąć prosty pomysł na szybki obiad, czy też kolacje. :)
Będą to naleśniki. Tak! Po prostu naleśniki. A jakie?
Naleśniki a la gyros
Ciasto na naleśniki:
- szklanka mąki
- pół szklanki mleka
- jajko
- 5 łyżek oleju
- woda (dodajemy ją aby rozrzedzić ciasto, powinno być bardzo rzadkie)
- szczypta soli
Oczywiście wszystko miksujemy. Najlepiej ciasto odstawić do lodówki. W tym czasie można przyrządzić farsz. :)
Farsz (tak na dwójkę osób):
- pojedyncza pierś z kurczaka (ale taka większa)
- 3 pomidory
- cebula czerwona
- suszone pomidory w zalewie (ale nie cały słoik, z 1/3 słoiczka)
- oliwki czarne ( tu również wedle uznania, jak kto lubi, czy dużo czy mało)
- przyprawa do gyrosa (ostatnio znalazłam taką bez glutaminianu sodu-jestem zdecydowaną przeciwniczką)
- troszkę oleju czy też oliwy
Pierś kroimy w drobną kostkę. Doprawiamy przyprawą do gyrosa. Oliwę czy też olej wlewamy na patelnie. Ale naprawdę nie wiele. Wrzucamy mięsko na rozgrzany tłuszcz. Smażymy do momentu, aż pierś się zarumieni. Doprawiamy jeszcze przyprawą do gyrosa. Na to wrzucamy pokrojoną w drobną kostkę cebulkę, pomidorki świeże, suszone, oliwki. I BARDZO WAŻNE warzywa mają się tylko podgrzać, nie udusić, bo wyjdzie z tego paćka. A nie oto chodzi. Zestawiamy z ognia. Naleśniki smażymy.
Bardzo dobrym dodatkiem są TZATZIKI. Uwielbiam je!!!!!!!
Tzatziki:
- jeden długi ogórek
- mały jogurt naturalny (najlepiej grecki)
- ząbek czosnku
Ogórka obieramy. Trzemy na tarce na dużych oczkach. Solimy. Dosłownie szczypta, aby ogórek puścił wodę. Następnie ściskamy mocno, by pozbyć się nadmiaru soku. Dodajemy jogurt. Ścieramy czosnek na tarce, na małych oczkach. Jak również możemy przepuścić przez praskę. Mieszamy. Palce lizać!